**Victoria**
Po skończonym w-fie zostałam za karę układać piłki,bo" nie zachowywałam się odpowiednio" jak stwierdził to pedancik nauczyciel. Gdy skończyłam,poszłam do szatni,by się przebrać. Zauważyłam wydzierającego się Troy'a na Kimberly,nie zamierzałam się wtrącać.Przynajmniej dopóki nie usłyszałam głosu Harr'ego
-Kurwa masz jakiś problem Troy ? Odwal się od niej,albo obiję ci ten twój śliczny pyszczek ! - wykrzyczał Harry przez zaciśnięte zęby
- No dawaj,próbuj szczęścia.
Po chwili widziałam już tylko leżącego Troy'a na ziemi. Wstał i wyszedł z resztą paczki,szybko pobiegłam za nimi.
Troy był niewiarygodnie wściekły,chciałam załagodzić sytuacje i pogłaskałam go po ramieniu,na co on gwałtownie się obrócił i wysyczał
- Nudzi się kurwa ! To idź się pobaw ! Idiotka..... - prychnął
Stałam na środku korytarza jak wryta. Zatkało mnie dosłownie,a łzy jakoś same zaczęły cisnąć się do oczu. Pobiegłam do łazienki. Mówiłam sama do siebie :
Spokojnie Vicki,był zdenerwowany,na pewno..... Weź się w garść !
Poprawiłam makijaż przez co kreski na powiekach były nie równe,dopiero za dziesiątym razem się udały. Wstawiłam sztuczny uśmiech,którego tak często używałam i wyszłam z łazienki.
Na korytarzu ujrzałam Kimberly i Harr'ego śmiejących się i dobrze bawiących.
Strasznie żal mi tego,że nie dostał na tyle mocno,żeby wrócił do tej swojej szkółki gdzie wysłali go na wymianę.
Otworzyłam plecak i wyjęłam piórnik. Powoli zaczęłam wyciągać z niej temperówkę. Rozglądnęłam się dokładniej i pewna,że nikt mnie nie zauważy pobiegłam do łazienki.
Mały śrubokręcik wisiał tuż nad moją głową,zawsze tu był,a ja go dopiero teraz widzę.
Zerwałam go ze sznurka i zaczęłam wykręcać żyletkę z temperówki. Wypadła wprost na moją rękę,jakby prosiła się by jej użyć.
Zrobiłam delikatną kreskę na nadgarstku i poczułam ulgę. Wpadłam w jakby trans. Zrobiłam jeszcze dwie i szczęśliwa wyszłam z łazienki.
Przy lustrze zauważyłam Kimberly, poprawiała makijaż. W szybkim tempie zsunęłam rękawy bluzy.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Teraz matma,nienawidzę jej.
Nauczyciel posadził mnie w ławce z Niall'em. Cieszyłam się bo chciałam poznać go bliżej.
W czasie lekcji podał mi karteczkę
N: Hej :* Schowaj blizny na nadgarstkach koleżanko,bo jeszcze nauczyciel zauważy ;)
V: Hej ;* Dziękuję i proszę cię nie mów nikomu....
N: Jaasne,nie powiem ;*
V: Mogę ci zaufać ? :*
N: Pewnie ^^
V: Dziękuję ;***
N: Ej a wiesz o co chodzi z Harry'm i Kimberly,bo oni podobno są razem,a przecież praktycznie w ogóle się nie znają ?
V: Nie wiem i szczerze to chuj mnie oni obchodzą,obydwoje są siebie warci......... -,-
N: Nie mów tak o Harry'm,on naprawdę jest spoko,tylko trzeba go trochę poznać... ;)
V: Nie chcę mi się wierzyć, jak dla mnie jest zwykłym chujem i tyle na ten temat -,-
Kiedy Niall odczytał karteczkę zadzwonił dzwonek,ucieszyło mnie to. Na resztę lekcji miałam zwolnienie od cioci. W szatni zauważyłam tą jebniętą parę gołąbeczków,aż mnie zmuliło.
-Harry przestań to łaskocze !
- Kimberly,jedna sprawa........dasz buziaka to skończę !
-Nie dam !
-Dawaj !
-Nie !
Oszczędziłam sobie zabrania kurtki z szatni,zrobię to jutro. Chciałam jak najszybciej być w domu.
Pobiegłam nie patrząc na drogę.
Usłyszałam piski opon i krzyki jadącego w aucie mężczyzny.
Teraz chuj mnie obchodził jakiś mężczyzna,obchodziło mnie to dlaczego bardziej przejmuję się tym,że Harry jest z Kimberly niż tym że pokłóciłam się z Troy'em.
Weszłam do domu prze bramkę. Nie dobrze ciocia jest w domu. Nie chcę mi się odpowiadać na jej głupie pytania. Weszłam do domu rzucając krótkie 'cześć' cioci
- Jak w szkole skarbie - zapytała wesoło
- Wspaniale - powiedziałam z ironią w głosie,której oczywiście nie wyczuła.
-Zjesz coś ?
-Nie dziękuję,jadłam w szkole.
- A może
Nie zdążyła powiedzieć bo już byłam na górze w swoim łóżku przykryta kołdrą. Chciałam się w nim zaszyć na zawsze.
Zdjęłam swoje jeansy,a zarzuciłam krótkie spodenki,co nie było chyba najlepszym pomysłem.
Widać było moje wszelakie blizny na udach.
Z powrotem wróciłam do łóżka,przez nieuwagę strąciłam lampę. Wstałam,by ją podnieść.
Gdy położyłam lampę na biurko zauważyłam opakowanie żyletek. Jak one się tu znalazły,czy ja ich nie schowałam,co by się stało gdyby ciocia je zauważyła. Tysiące pytań krążyło w mojej głowie.
Otworzyłam opakowanie.
Były tam jeszcze nieużywane żyletki. Wyciągnęłam jedną z nich,oglądając ja na przeróżne strony. W jednej chwili przejechałam po udzie,delikatnie,prawie nic nie było widać. Przypomniała mi się sytuacja z Troy'em i nagle ręka jakby sama powędrowała do uda i przycisnęła mocniej tym samym robiąc krwawy ślad na nim. Przypomniał mi się Harry i Kimberly. Żyletka jeszcze mocniej przywarła do uda jeszcze szybciej się po nim przesuwając. W tej samej chwili ciocia zapukała w drzwi.
-Skarbie mogę wejść ?
Powiedziałam tylko ciche kurwa i zakryłam się kołdrą.
-Chwila kuźwa,czy nie można mieć już własnego życia ?
Żyletki schowałam pod poduszkę a zużytą położyłam na szafce nocnej co było niewiarygodnie dużym błędem.
Ciocia weszła nie czekając dłużej.
-Co robisz ?
-Nic,a co się to obchodzi ?
Ciotka spojrzała na szafkę,moje źrenice zaczęły się powiększać.....
-Kochanie stłukłaś lampę ? ciocia uśmiechnęła się przyjaźnie
Chciało mi się tak zajebiście śmiać,myślałam że ona zauważy żyletkę,a ona widzi lekko obitą lampę,przecież to musi być idiotka na dodatek ślepa.........
-Pojedziemy dziś na basen ? - zapytała przyjaźnie nie zwracając uwagi na moje niegrzeczne odzywki.
-Chyba cię pogięło - parsknęłam za głośno niż planowałam
-Dlaczego,przecież lubiłaś pływać
-No dobrze już dobrze pojadę - odpowiedziałam zniechęcona
-To za pół godziny na dole i ani chwili dłużej !
-Pffffff,wcale nie muszę z tobą jechać.
-Pół godziny !
Idiotka pomyślałam gdy wyszła.... Zaczęłam się pakować. Wzięłam swój dwuczęściowy strój,w moich myślach cały czas miałam obawy czy ciotka się dowie i zauważy blizny,ale szybko je rozwiałam.
Spakowałam moje różowe japonki oraz dwa ręczniki. Moje włosy spięłam w luźnego koka. Wzięłam telefon do ręki i na chwilę zajrzałam na facebook'a
2 wiadomości o Troy'a
Nie otworzyłam ich,rzuciłam telefon na łóżko i zeszłam na dół. Pewnie będzie mnie przepraszać i w ogóle,nie mam ochoty teraz je czytać,mam go w dupie.
Ciocia zeszła wesoła i rzuciła mi kluczyki od auta powiedziała,że będzie za pięć minut.
I dokładnie tak było. Gdy ciocia weszła do auta od razu je odpaliła,natomiast ja włożyłam swoje słuchawki do uszu i przymknęłam powieki.
Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu.
Skrępowana weszłam do szatni i zaczęłam się przebierać. Ciotka dziwnie na mnie patrzyła,jakby się czegoś obawiała. Przestałam się nią przejmować i weszłam na baseny zakrywając moje uda dłońmi.
Zobaczyłam moją matkę,zaparło mi dech w piersiach i łzy zaczęły cisnąć się do oczu.....
______________________________
Baduuuum TSSSS :* Jak się podoba ? :D

Przeczytałaś-łes - Zostaw komentarz ;) :*
-Kurwa masz jakiś problem Troy ? Odwal się od niej,albo obiję ci ten twój śliczny pyszczek ! - wykrzyczał Harry przez zaciśnięte zęby
- No dawaj,próbuj szczęścia.
Po chwili widziałam już tylko leżącego Troy'a na ziemi. Wstał i wyszedł z resztą paczki,szybko pobiegłam za nimi.
Troy był niewiarygodnie wściekły,chciałam załagodzić sytuacje i pogłaskałam go po ramieniu,na co on gwałtownie się obrócił i wysyczał
- Nudzi się kurwa ! To idź się pobaw ! Idiotka..... - prychnął
Stałam na środku korytarza jak wryta. Zatkało mnie dosłownie,a łzy jakoś same zaczęły cisnąć się do oczu. Pobiegłam do łazienki. Mówiłam sama do siebie :
Spokojnie Vicki,był zdenerwowany,na pewno..... Weź się w garść !
Poprawiłam makijaż przez co kreski na powiekach były nie równe,dopiero za dziesiątym razem się udały. Wstawiłam sztuczny uśmiech,którego tak często używałam i wyszłam z łazienki.
Na korytarzu ujrzałam Kimberly i Harr'ego śmiejących się i dobrze bawiących.
Strasznie żal mi tego,że nie dostał na tyle mocno,żeby wrócił do tej swojej szkółki gdzie wysłali go na wymianę.
Otworzyłam plecak i wyjęłam piórnik. Powoli zaczęłam wyciągać z niej temperówkę. Rozglądnęłam się dokładniej i pewna,że nikt mnie nie zauważy pobiegłam do łazienki.
Mały śrubokręcik wisiał tuż nad moją głową,zawsze tu był,a ja go dopiero teraz widzę.
Zerwałam go ze sznurka i zaczęłam wykręcać żyletkę z temperówki. Wypadła wprost na moją rękę,jakby prosiła się by jej użyć.
Zrobiłam delikatną kreskę na nadgarstku i poczułam ulgę. Wpadłam w jakby trans. Zrobiłam jeszcze dwie i szczęśliwa wyszłam z łazienki.
Przy lustrze zauważyłam Kimberly, poprawiała makijaż. W szybkim tempie zsunęłam rękawy bluzy.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Teraz matma,nienawidzę jej.
Nauczyciel posadził mnie w ławce z Niall'em. Cieszyłam się bo chciałam poznać go bliżej.
W czasie lekcji podał mi karteczkę
N: Hej :* Schowaj blizny na nadgarstkach koleżanko,bo jeszcze nauczyciel zauważy ;)
V: Hej ;* Dziękuję i proszę cię nie mów nikomu....
N: Jaasne,nie powiem ;*
V: Mogę ci zaufać ? :*
N: Pewnie ^^
V: Dziękuję ;***
N: Ej a wiesz o co chodzi z Harry'm i Kimberly,bo oni podobno są razem,a przecież praktycznie w ogóle się nie znają ?
V: Nie wiem i szczerze to chuj mnie oni obchodzą,obydwoje są siebie warci......... -,-
N: Nie mów tak o Harry'm,on naprawdę jest spoko,tylko trzeba go trochę poznać... ;)
V: Nie chcę mi się wierzyć, jak dla mnie jest zwykłym chujem i tyle na ten temat -,-
Kiedy Niall odczytał karteczkę zadzwonił dzwonek,ucieszyło mnie to. Na resztę lekcji miałam zwolnienie od cioci. W szatni zauważyłam tą jebniętą parę gołąbeczków,aż mnie zmuliło.
-Harry przestań to łaskocze !
- Kimberly,jedna sprawa........dasz buziaka to skończę !
-Nie dam !
-Dawaj !
-Nie !
Oszczędziłam sobie zabrania kurtki z szatni,zrobię to jutro. Chciałam jak najszybciej być w domu.
Pobiegłam nie patrząc na drogę.
Usłyszałam piski opon i krzyki jadącego w aucie mężczyzny.
Teraz chuj mnie obchodził jakiś mężczyzna,obchodziło mnie to dlaczego bardziej przejmuję się tym,że Harry jest z Kimberly niż tym że pokłóciłam się z Troy'em.
Weszłam do domu prze bramkę. Nie dobrze ciocia jest w domu. Nie chcę mi się odpowiadać na jej głupie pytania. Weszłam do domu rzucając krótkie 'cześć' cioci
- Jak w szkole skarbie - zapytała wesoło
- Wspaniale - powiedziałam z ironią w głosie,której oczywiście nie wyczuła.
-Zjesz coś ?
-Nie dziękuję,jadłam w szkole.
- A może
Nie zdążyła powiedzieć bo już byłam na górze w swoim łóżku przykryta kołdrą. Chciałam się w nim zaszyć na zawsze.
Zdjęłam swoje jeansy,a zarzuciłam krótkie spodenki,co nie było chyba najlepszym pomysłem.
Widać było moje wszelakie blizny na udach.
Z powrotem wróciłam do łóżka,przez nieuwagę strąciłam lampę. Wstałam,by ją podnieść.
Gdy położyłam lampę na biurko zauważyłam opakowanie żyletek. Jak one się tu znalazły,czy ja ich nie schowałam,co by się stało gdyby ciocia je zauważyła. Tysiące pytań krążyło w mojej głowie.
Otworzyłam opakowanie.
Były tam jeszcze nieużywane żyletki. Wyciągnęłam jedną z nich,oglądając ja na przeróżne strony. W jednej chwili przejechałam po udzie,delikatnie,prawie nic nie było widać. Przypomniała mi się sytuacja z Troy'em i nagle ręka jakby sama powędrowała do uda i przycisnęła mocniej tym samym robiąc krwawy ślad na nim. Przypomniał mi się Harry i Kimberly. Żyletka jeszcze mocniej przywarła do uda jeszcze szybciej się po nim przesuwając. W tej samej chwili ciocia zapukała w drzwi.
-Skarbie mogę wejść ?
Powiedziałam tylko ciche kurwa i zakryłam się kołdrą.
-Chwila kuźwa,czy nie można mieć już własnego życia ?
Żyletki schowałam pod poduszkę a zużytą położyłam na szafce nocnej co było niewiarygodnie dużym błędem.
Ciocia weszła nie czekając dłużej.
-Co robisz ?
-Nic,a co się to obchodzi ?
Ciotka spojrzała na szafkę,moje źrenice zaczęły się powiększać.....
-Kochanie stłukłaś lampę ? ciocia uśmiechnęła się przyjaźnie
Chciało mi się tak zajebiście śmiać,myślałam że ona zauważy żyletkę,a ona widzi lekko obitą lampę,przecież to musi być idiotka na dodatek ślepa.........
-Pojedziemy dziś na basen ? - zapytała przyjaźnie nie zwracając uwagi na moje niegrzeczne odzywki.
-Chyba cię pogięło - parsknęłam za głośno niż planowałam
-Dlaczego,przecież lubiłaś pływać
-No dobrze już dobrze pojadę - odpowiedziałam zniechęcona
-To za pół godziny na dole i ani chwili dłużej !
-Pffffff,wcale nie muszę z tobą jechać.
-Pół godziny !
Idiotka pomyślałam gdy wyszła.... Zaczęłam się pakować. Wzięłam swój dwuczęściowy strój,w moich myślach cały czas miałam obawy czy ciotka się dowie i zauważy blizny,ale szybko je rozwiałam.
Spakowałam moje różowe japonki oraz dwa ręczniki. Moje włosy spięłam w luźnego koka. Wzięłam telefon do ręki i na chwilę zajrzałam na facebook'a
2 wiadomości o Troy'a
Nie otworzyłam ich,rzuciłam telefon na łóżko i zeszłam na dół. Pewnie będzie mnie przepraszać i w ogóle,nie mam ochoty teraz je czytać,mam go w dupie.
Ciocia zeszła wesoła i rzuciła mi kluczyki od auta powiedziała,że będzie za pięć minut.
I dokładnie tak było. Gdy ciocia weszła do auta od razu je odpaliła,natomiast ja włożyłam swoje słuchawki do uszu i przymknęłam powieki.
Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu.
Skrępowana weszłam do szatni i zaczęłam się przebierać. Ciotka dziwnie na mnie patrzyła,jakby się czegoś obawiała. Przestałam się nią przejmować i weszłam na baseny zakrywając moje uda dłońmi.
Zobaczyłam moją matkę,zaparło mi dech w piersiach i łzy zaczęły cisnąć się do oczu.....
______________________________
Baduuuum TSSSS :* Jak się podoba ? :D
Przeczytałaś-łes - Zostaw komentarz ;) :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz