sobota, 3 maja 2014

Rozdział 3

**Victoria**
Obok mojej matki stała mała dziewczynka, miała chyba około 6 lat. Kurwa jedno dziecko zostawiła a zrobiła sobie następne. Dawno jej nie widziałam chyba 2 lata, ale nigdy na spotkania nie przychodziła z dzieckiem!
- Victoria, przepraszam ale nie miałam odwagi ci powiedzieć. To jest Lea, twoja siostra. - mówiła łagodnie i szczegółowo, ale we mnie już dawno coś buzowało.
- Co ty sobie myślisz?! Że dzieci to zabawka, która jak ci sie znudzi to ją zostawiasz a za pare lat masz lepszy model?! Kurwa jak możesz być tak pusta. Typowa blondynka! - wybiegłam już płacząc, przebrałam się i wyszłam rozdrażniona. Kiedy byłam na przystanku wysłałam cioci krótkego sms'a
Czekam w domu.
Nie wiem czy dobrze myśle ale wydaje mi się że ciotka zrobiła to specjalnie, że to ona zadzwoniła do mojej matki. Ona myślała że co że z radości sie zsikam w majtki jak ją zobacze?! To sie chyba kurwa pomyliła. Chociaż przynajmniej miałam wymówkę żeby publicznie nie pokazywać moich blizn. Jadąc w autobusie nałożyłam słuchawki i co chwile sprawdzałam przystanki. Na moim przystanku wysiadłam i pobiegłam do domu. Przed drzwiami zastałam Troy'a.
- Dlaczego nie odpisałaś na wiadomości?- był wyraźnie zdenerwowany.
- Nie czytałam. Jakoś tak ręka sama odrzuciła telefon.
- Victoria, myszko..
- Ta teraz to myszko!- teraz wkurwiłam się na maksa.- jeszcze dziś popołudniu nazwałeś mnie idiotką, i potraktowałeś jak szmatę!
- Vicki, byłem zdenerwowany na tego fiuta Harry'ego. On ma problemy psychiczne, jestem tego pewny.
- Jest takim fiutem jak ty! Znikaj mi z oczu!
- Nigdzie nie pójdę dopóki mi nie wybaczysz.
- Spierdalaj i daj mi spokój nie chce cie znać. Bo fiutów nikt nie chce znać.- zamknęłam mu drzwi przed oczami. Chyba słyszał mój głośny szloch, wycofał się. Usłyszałam jak opuszcza mój ogródek i wsiada do samochodu. Potem odjechał. Od razu poszłam do pokoju, zanurzyłam się w wygodzie mojego łóżka. Już drugi raz nie chce go opuszczać, nie chce iść jutro do tego pieprzonego liceum. Nie pójdę, nie chce już widzieć ani Troy'a ani Kimberly, a już na pewno Harry'ego. Mówię że jest fiutem, chujem, nikim. A jednak w mojej głowie jest wszystkim.. to mnie zastanawia. Zamknęłam komputer na klucz i weszłam na laptopa. Dostałam kilka wiadomości od Harry'ego. Dziwne.
H:Victoria, ty zerwałaś z Troy'em?
H:Przykro mi, kogo ja oszukuje, wcale mi nie przykro..
H:Odpiszesz?
H:Victoria, obraziłaś się na mnie?
H:Odpisz!
Co go to wszystko obchodzi? Zastanawia mnie to, a najbardziej to zdanie ,, Przykro mi, kogo ja oszukuje, wcale mi nie przykro.. " on ma w ogóle serce? Jak może cieszyć go zerwanie innej osoby, a przecież on jest z Kimberly. To nie ma sensu. Nie wiem czy powinnam mu odpisywać. Chociaż co mi szkodzi.
V:Tak, można powiedzieć że zerwaliśmy. A w ogóle to po cholerę ci to wiedzieć. Nie rozumiem o co ci chodzi. Jak możesz się cieszyć z cudzego nieszczęścia,a no tak przecież ty jesteś z tą suką, Kimberly. Więc pewnie jesteś taki sam jak ona.
H:O ! Pani Smith zachciało się odpisać,wspaniale ! Jedna taka prośba,nie nazywaj Kimberly suką.
Dziękuję,pozdrawiam.
V:Będę ją tak nazywać,bo nią jest panie Styles,również pozdrawiam.
H:Dlaczego taka jesteś ? Taka zachłanna i zawistna ?
V:Ja ?! Ja jestem zachłanna i zawistna,kurwa.... Nie rozumiem cię Harry,naprawdę.
Dlaczego tak bardzo zależy ci na tym by mnie upokorzyć? Nie rozumiem nikogo,każdy ma we mnie swoje interesy. Matka mnie zostawiła i zrobiła sobie drugie dziecko,ojca nie widziałam o 16 lat,Troy upokorzył mnie przed całą szkołą,a ty....a ty mnie cholernie ranisz.
H:Vicki..jaa,nie wiedziałem......muszę kończyć pa

Super,jak zwykle olał sprawę. Nie mam siły iść jutro do szkoły,spróbuję upozorować chorobę.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Vicki,kotku,mogę wejść ? - powiedziała łagodnie ciocia
-Nie ! Nikt już mnie nie zrani ! - krzyknęłam przez zaciśnięte zęby
-Victoria proszę - powiedziała już ostrzej
-Powiedziałam nie ! - Wydarłam się jak głupia
Najwyraźniej dało to efekty,bo ciotka odeszła od mojego pokoju i weszła do swojego.
Powiedziałam żyletkom nie !Nie będę niszczyć swojego ciała,jestem silna i wytrzymam wszystko.
Potrafię się powstrzymać i cieszyć się życiem. Muszę o tym pamiętać. Mam 28 nieodebranych połączeń od Tess i dwa razy tyle samo od Emily. Nie chcę z nimi teraz rozmawiać.
Wpięłam słuchawki do telefonu i założyłam je na uszy.
Po krótkiej chwili zasnęłam.

***********************

Obudziłam się i było jeszcze ciemno. Nie słyszałam żadnych stukotów cioci z dołu. To znaczy,że jeszcze śpi.
Wzięłam telefon do ręki. No tak to wszystko wyjaśnia. Jest 4:27
Jedna nieodebrana wiadomość od Harry
Śpij dobrze Vicki :*
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza.Wstałam z łóżka i poszłam zrobić sobie kakao.
Postanowiłam ukroić sobie jeszcze kawałek sernika.
Po czym poszłam do góry.
Zastanawiałam się czy iść do szkoły czy nie. Jeden dzień wolnego to kusząca propozycja.
Widziałam w jednym programie dziewczyny bulimiczki. Jadły co popadnie i ile popadnie w bardzo dużych ilościach,a później wywoływały wymioty.
Może ja też spróbuję je wywołać,podobno trzeba włożyć szczoteczkę wystarczająco głęboko i gotowe.
Tak wiem nie jest to specjalnie odpowiedzialne,ale naprawdę nie mam siły wszystkim tłumaczyć co zaszło między mną a Troy'em.
Położyłam się jeszcze na chwilkę i zaczęłam myśleć o moim życiu.
Pół godzinki później usłyszałam jak ciocia wychodzi z pokoju i wlecze się do łazienki.
Szybko wybiegłam przed nią i zamknęłam się w ubikacji,zabrałam w błyskawicznym tempie szczoteczkę i włożyłam ją najgłębiej jak potrafiłam.
Od razu wywołałam wymioty.
Ciocia niecierpliwiła się przed drzwiami. Szczoteczkę wyrzuciłam do kosza,a drzwi otworzyłam.
-Kochanie,dziś nie pójdziesz do szkoły.Wypijesz lekarstwa,które ci pomogą.Ja niestety dziś muszę wyjść,ale wrócę najszybciej jak potrafię
-Dobrze ciociu,dziękuję
Obróciłam się i uśmiechnęłam się z powodu zwycięstwa. Poszłam na łóżko,beztrosko się wylegiwać.
Dostałam sms'a
H:Idziesz dziś do szkoły ? Podwieźć cię ?
V:Nie potrzebuję od ciebie nieczego.
H:Czy możesz się tak nie zachowywać ?
V:Jak,no powiedz jak ? To ty masz jakieś wahania humoru. Wpółczuję osobom,które z tobą przebywają
H:Dobra ja tylko zaproponowałem pomoc
V:Za którą dziękuję

Czemu on ma takie wahania nastrojów.Najpierw jest niemiły później czuły teraz troszczący się. Nie rozumiem.
Ubrałam się,ponieważ musiałam dziś jechać do paru sklepów przed jedno-tygodniową wycieczką.
Jak ciocia wyjdzie z domu,od razu pójdę na autobus i pojadę do galerii.
Ubrałam jasne boyfriend'y z przetarciami,męską bluzę z napisem " Chcę mieć wszystko "
Do tego krótkie,białe convers'y.
Podłączyłam prostownicę i zaczekałam chwilkę,aż się nagrzeje.
Wyprostowałam grzywkę,a włosy upięłam w końskiego kucyka.
Usłyszałam z dołu
-Kochanie wychodzę,wracam za 4 godzinki - powiedziała dość głośno ciocia
-Dobrze,będę czekać !
Po dziesięciu minutach wyszłam z domu. Poszłam na przystanek autobusowy,za minutę mój autobus miał przyjechać. Oczywiście spóźnił się,ale przecież nie nakrzyczę na kierowcę,w sumie to przydałoby mu się kilka słów na temat punktualności,a zresztą.
Do galerii jechałam pół godziny więc mam trzy godziny na chodzenie po sklepach.
Gdy weszłam do Bershki poczułam na sobie kogoś spojrzenie. Rozglądnęłam się,ale nikogo nie widziałam.
Po chwili poczułam zimną dłoń na mojej szyi i ciepły oddech padający na plecy.

____________________________

Może być ? <3 Mam nadzieje :D

Przeczytałeś-aś   -   Zostaw koment ;****









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K