** Victoria **
Leżąc w łóżku oglądałam sobie moje nadgarstki, krótkie linie na nich były mocno czerwone. Robię to bo po prostu są chwile słabości, z którymi sobie nie radzę. Często robię to przez chłopaków lub przez tęsknotę za rodzicami, z którymi widzę się tylko 2 razy do roku. Jak dobrze pójdzie. Ciocia jakoś nie może wejść do mojego zamkniętego świata,oczywiście nie wie o złych rzeczach które robię. Wie tylko że przeklinam, ale to normalne u nastolatków. Ciotka wie że napewno mam jakieś tajemnice, tylko nie chce otworzyć jej bramy do moich najskrytszych sekretów. Boli mnie czasami to że jestem w tym sama. Tylko moje przyjaciółki wiedzą o tych rzeczach. Jak tu powiedzieć o takich ważnych i niekomfortowych rzeczach osobom które nie potrafiły uszanować tego że jestem za młoda na stratę rodzinnej miłości. Ale chyba najlepszym wyjściem było zamieszkanie z ciocią Niną. Usłyszałam głośne pukanie.
- Victorio, moge wejść? - zapytała trzymając ręke na klamce i przyciskając ją.
- Chwilka ciociu! - rzuciłam sie do szafy i wyciągnełam z niej długą szarą bluze która zasłania moje czerwone nadgarstki. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je ostrożnie. Ciocia weszła i położyła tace z naleśnikami i sokiem pomarańczowym na szafce nocnej.
- Ciociu nie jestem specjalnie głodna
- Dziecko musisz coś zjeść, zaraz musisz być w szkole. - była nadopiekuńcza,zdecydowanie
- Nie jestem już dzieckiem. Mam już 17 lat.- próbowała złapać kosmyk moich włosów. Odwróciłam się,jej policzki zalał rumień. W domu nie jestem tak bardzo kontaktowa jak w szkole.
- Kochanie ty mi o niczym nie mówisz, chciałabym dzielić z tobą twoje sekrety. - ta kurwa, chyba w snach - martwie sie o ciebie i wydaje mi sie że masz problemy.
- Ciociu nie mam. - pchnełam ją w kierunku wyjścia - musze sie zbierać do szkoły. - zamknęłam jej drzwi przed oczami. Poczułam coś przyjemnego, prywatność. Słyszałam jak ciotka powoli schodziła na dół. Ostrożnie przekręciłam klucz w drzwiach i zrzuciłam z siebie bluzę. Poszłam od razu pod prysznic. Gorąca woda piekła moje nadgarstki, ale przyzwyczaiłam się do tego. Ubrałam się w rurki, czerwone conversy, bluzkę z napisem 12 a na to zarzuciłam czarną skurzaną kurtkę. Wzięłam plecak i zbiegłam na dół.
- Ciociu wychodzę. Trzymaj się. - podeszłam całując ją w policzek, kiedy się odsunęłam zauważyłam na jej twarzy szeroki uśmiech. Była szczęśliwa że chociaż się z nią żegnam. Wyszłam przed dom, tam czekał już czerwony samochód moich przyjaciółek.
Jak to nastolatki w tym wieku, dałyśmy sobie po buziaku w policzek chichocząc.
- No to jedziemy laski. - zawołała Tessa, nie mogę ukryć,że to ją lubię najbardziej z moich przyjaciółek. Tessa ma bardzo miłego chłopaka , gra on w drużynie piłki nożnej u nas w szkole. Mój chłopak nazywa się Troy. Kocham go, jest najlepszy na świecie.
- Victoria, ciotka nic nie zauważyła? - zapytała Emily.
- Jak zawsze, nic nie zauważyła. Czasami zastanawiam się czy jej oczy to nie jakieś atrapy. - zaśmiałam się, a dziewczyny wybuchły śmiechem. Samochód jechał z prędkością 80km/h, kiedy jakiś palant na drodze wymusił pierwszeństwo. Kiedy samochód gwałtownie się zatrzymał po drugiej stronie ulicy w czarnym ferrari dojrzałam dwóch nastolatków. Jeden z nich był słodkim blondynem, drugi zaś strasznie aroganckim brunetem. Ale się dobrali. Prychnęłyśmy i Tess ruszyła.
- Skurwiel ! - zawołałam po czym pokazałam mu fuckera. Fajny widok musieli mieć piesi.
- Ale pokazałaś pazurki -zażartowała Steph- ci chłopcy byli nieziemscy.
- Bez przesady.- prychnęłam już któryś raz.
Tess zaparkowała na jednym z miejsc parkingowych przed liceum. Po drugiej stronie parkingu stali Troy i Jacob- chłopak Tess. Podbiegłam, a Troy przytulił mnie w tali.
- Cześć kochanie.- pocałował mnie, co nie powiem, bardzo mi się spodobało.
- Ej zakochańce był dzwonek. - krzyknęła Emily idąc w naszą stronę.
- Tak wiem.- powiedziałam zniesmaczona. Udaliśmy się pod klasę, idąc korytarzem cała szkoła zbiegała się by nam powiedzieć ,, cześć '' albo przybić piątkę. Jak dla mnie trochę to chore.
- Co jest dziś pierwsze? - zapytała Tess.
- Historia. - odpowiedział Troy.
Do klasy weszliśmy wyluzowani, zresztą jak zawsze. Troy przekupuje nauczycieli, więc nikt nigdy nas nie pyta, a i tak pod koniec roku mamy najlepsze oceny. Żyć nie umierać, chociaż w sumie..
- Witajcie moi najlepsi uczniowie.- powiedział ze sztucznym uśmiechem. Troy przechodził właśnie obok profesora wciskając mu pieniądze do ręki. Kurwa, jaki skurwysyn, a nie nauczyciel.
Usiadłam w ławce na końcu, siedzę tam bo czasami jak nie ma co robić to lubię pooglądać sobie moje blizny. Nie mogłabym tego robić w pierwszej ławce ze względu na klasowych kapusiów.
- Siadajcie!-wszyscy zamilkli siadając na swoich miejscach.- jak wiecie omija was dziś godzina z wychowawcą ze względu na nieobecność pani Libery, więc to ja przedstawię wam nowych uczniów z wymiany. Wejdźcie chłopcy. - przez drzwi wszedł arogancki brunet a za nim słodki blondyn.
- O kurwa! - powiedziałam zaskoczona.
- Panno Smith proszę się wyrażać na lekcji!
- To jest Harry Styles- pokazał na bruneta w lokach- a to Niall Horan- pokazał na uroczego blondyna.
Harry siadł ławkę obok mnie,natomiast Niall usiadł z przodu.
Uśmiechnął się szyderczo,teraz miałam ochotę jebnąć mu z całej siły w twarz.
Później zatraciłam się już tylko w oglądaniu blizn. Miałam wrażenie że przez całą lekcje szyderczy uśmiech nie zniknął z jego twarzy. Kiedy tak palcem jechałam po najdłuższej z blizn, na moją ławkę wleciał skrawek papieru. Rozejrzałam się po klasie, jednak nikt nie patrzył w moją stronę, oprócz niego.
Rozwinęłam kartkę.
H:Dlaczego to robisz? - zatrzęsłam się patrząc w jego stronę. Wzięłam długopis do ręki.
V:Wal się.
H:?
V:Co cię to niby kurwa obchodzi?
H:Nie wiedziałem że jesteś taka zadziorna :*
V:Spierdalaj, nie masz własnego życia?!
H:Myślisz że śmierć to dobre wyjście?
V:Tak kurwa, myślę że wspaniałe. Przynajmniej nie będę musiała oglądać takich popierdoleńców jak ty.
H: Dziękuje że tak mi schlebiasz dziwko.
V: Jak ty mnie kurwa nazwałeś? - zanim podałam kartkę ktoś wyrwał mi ją z ręki. To był ten idiota, wyrzucił ją do kosza za sobą. Kurwa nie czaje, najpierw nazywa mnie dziwką a potem wyrzuca jedyny dowód. Dzwonek zakończył tą torturę w której czułam się jak w sali samobójców. Wymieniliśmy się spojrzeniami, po czym podbiegłam do Troy'a.
- Teraz W-F, dziewczyny chodźcie bo się nie zdążymy przebrać.
Z Emily i Tess udaliśmy się do naszej przebieralni. Kiedy zauważyłam chłopców wbiegających do naszej szatni, myślałam że wpadnę w furię. Podeszłam do naszego W-Fisty.
- Przepraszam, czy mógłby pan mi wyjaśnić co chłopcy robią w naszej szatni?
- Chłopcom zalało przebieralnie, więc z tego powodu muszą przebierać się w waszej.
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, kurwa przecież dziewczyny i chłopcy w jednej przebieralni to masakra. Tak przecież nie może być!
- Ja pierdole co on sobie myśli? Że nam kurwa ich wciśnie do szatni!- zbuntowała się Tess kiedy wchodziłyśmy do szatni.
- Nie rozumiem tych wszystkich dziewczyn które bez skrępowania zaczęły się przy nich przebierać- powiedziałam oburzona.
Chłopacy już się przebierali, większość dziewczyn już też, więc i my musiałyśmy już zacząć.
Spojrzałam w stronę Troy'a który był już przebrany. Moim oczom ukazał się jedynie Harry bez koszulki. Miał dość sporo tatuaży i umięśnione ciało. Zaczęłam ściągać swoją koszulkę i od razu poczułam na sobie spojrzenia chłopców. Moje policzki zaczerwieniły się w szybkim tempie. Wyszłam z szatni zarumieniona, już nigdy więcej, nie zgodzę się na coś takiego. Lekcje się zaczęły. W tym tym tygodniu rozpoczęliśmy naukę piłki koszykowej,zresztą jak co roku. Zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny. Dziewczyny przeciwko chłopcom. Poszło nam całkiem nieźle,nie licząc tego,że dostałam od Kimberly w głowę,głupia dziewucha.
Wiem,że w szkole ma już przechlapane,Troy gdyby potrafił zabijać wzrokiem,ona już dawno by nie żyła.
____________________________
Mam nadzieję że spodobał wam się pierwszy rozdział bloga ,, STAY WITH ME '' :)
- Victorio, moge wejść? - zapytała trzymając ręke na klamce i przyciskając ją.
- Chwilka ciociu! - rzuciłam sie do szafy i wyciągnełam z niej długą szarą bluze która zasłania moje czerwone nadgarstki. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je ostrożnie. Ciocia weszła i położyła tace z naleśnikami i sokiem pomarańczowym na szafce nocnej.
- Ciociu nie jestem specjalnie głodna
- Dziecko musisz coś zjeść, zaraz musisz być w szkole. - była nadopiekuńcza,zdecydowanie
- Nie jestem już dzieckiem. Mam już 17 lat.- próbowała złapać kosmyk moich włosów. Odwróciłam się,jej policzki zalał rumień. W domu nie jestem tak bardzo kontaktowa jak w szkole.
- Kochanie ty mi o niczym nie mówisz, chciałabym dzielić z tobą twoje sekrety. - ta kurwa, chyba w snach - martwie sie o ciebie i wydaje mi sie że masz problemy.
- Ciociu nie mam. - pchnełam ją w kierunku wyjścia - musze sie zbierać do szkoły. - zamknęłam jej drzwi przed oczami. Poczułam coś przyjemnego, prywatność. Słyszałam jak ciotka powoli schodziła na dół. Ostrożnie przekręciłam klucz w drzwiach i zrzuciłam z siebie bluzę. Poszłam od razu pod prysznic. Gorąca woda piekła moje nadgarstki, ale przyzwyczaiłam się do tego. Ubrałam się w rurki, czerwone conversy, bluzkę z napisem 12 a na to zarzuciłam czarną skurzaną kurtkę. Wzięłam plecak i zbiegłam na dół.
- Ciociu wychodzę. Trzymaj się. - podeszłam całując ją w policzek, kiedy się odsunęłam zauważyłam na jej twarzy szeroki uśmiech. Była szczęśliwa że chociaż się z nią żegnam. Wyszłam przed dom, tam czekał już czerwony samochód moich przyjaciółek.
Jak to nastolatki w tym wieku, dałyśmy sobie po buziaku w policzek chichocząc.
- No to jedziemy laski. - zawołała Tessa, nie mogę ukryć,że to ją lubię najbardziej z moich przyjaciółek. Tessa ma bardzo miłego chłopaka , gra on w drużynie piłki nożnej u nas w szkole. Mój chłopak nazywa się Troy. Kocham go, jest najlepszy na świecie.
- Victoria, ciotka nic nie zauważyła? - zapytała Emily.
- Jak zawsze, nic nie zauważyła. Czasami zastanawiam się czy jej oczy to nie jakieś atrapy. - zaśmiałam się, a dziewczyny wybuchły śmiechem. Samochód jechał z prędkością 80km/h, kiedy jakiś palant na drodze wymusił pierwszeństwo. Kiedy samochód gwałtownie się zatrzymał po drugiej stronie ulicy w czarnym ferrari dojrzałam dwóch nastolatków. Jeden z nich był słodkim blondynem, drugi zaś strasznie aroganckim brunetem. Ale się dobrali. Prychnęłyśmy i Tess ruszyła.
- Skurwiel ! - zawołałam po czym pokazałam mu fuckera. Fajny widok musieli mieć piesi.
- Ale pokazałaś pazurki -zażartowała Steph- ci chłopcy byli nieziemscy.
- Bez przesady.- prychnęłam już któryś raz.
Tess zaparkowała na jednym z miejsc parkingowych przed liceum. Po drugiej stronie parkingu stali Troy i Jacob- chłopak Tess. Podbiegłam, a Troy przytulił mnie w tali.
- Cześć kochanie.- pocałował mnie, co nie powiem, bardzo mi się spodobało.
- Ej zakochańce był dzwonek. - krzyknęła Emily idąc w naszą stronę.
- Tak wiem.- powiedziałam zniesmaczona. Udaliśmy się pod klasę, idąc korytarzem cała szkoła zbiegała się by nam powiedzieć ,, cześć '' albo przybić piątkę. Jak dla mnie trochę to chore.
- Co jest dziś pierwsze? - zapytała Tess.
- Historia. - odpowiedział Troy.
Do klasy weszliśmy wyluzowani, zresztą jak zawsze. Troy przekupuje nauczycieli, więc nikt nigdy nas nie pyta, a i tak pod koniec roku mamy najlepsze oceny. Żyć nie umierać, chociaż w sumie..
- Witajcie moi najlepsi uczniowie.- powiedział ze sztucznym uśmiechem. Troy przechodził właśnie obok profesora wciskając mu pieniądze do ręki. Kurwa, jaki skurwysyn, a nie nauczyciel.
Usiadłam w ławce na końcu, siedzę tam bo czasami jak nie ma co robić to lubię pooglądać sobie moje blizny. Nie mogłabym tego robić w pierwszej ławce ze względu na klasowych kapusiów.
- Siadajcie!-wszyscy zamilkli siadając na swoich miejscach.- jak wiecie omija was dziś godzina z wychowawcą ze względu na nieobecność pani Libery, więc to ja przedstawię wam nowych uczniów z wymiany. Wejdźcie chłopcy. - przez drzwi wszedł arogancki brunet a za nim słodki blondyn.
- O kurwa! - powiedziałam zaskoczona.
- Panno Smith proszę się wyrażać na lekcji!
- To jest Harry Styles- pokazał na bruneta w lokach- a to Niall Horan- pokazał na uroczego blondyna.
Harry siadł ławkę obok mnie,natomiast Niall usiadł z przodu.
Uśmiechnął się szyderczo,teraz miałam ochotę jebnąć mu z całej siły w twarz.
Później zatraciłam się już tylko w oglądaniu blizn. Miałam wrażenie że przez całą lekcje szyderczy uśmiech nie zniknął z jego twarzy. Kiedy tak palcem jechałam po najdłuższej z blizn, na moją ławkę wleciał skrawek papieru. Rozejrzałam się po klasie, jednak nikt nie patrzył w moją stronę, oprócz niego.
Rozwinęłam kartkę.
H:Dlaczego to robisz? - zatrzęsłam się patrząc w jego stronę. Wzięłam długopis do ręki.
V:Wal się.
H:?
V:Co cię to niby kurwa obchodzi?
H:Nie wiedziałem że jesteś taka zadziorna :*
V:Spierdalaj, nie masz własnego życia?!
H:Myślisz że śmierć to dobre wyjście?
V:Tak kurwa, myślę że wspaniałe. Przynajmniej nie będę musiała oglądać takich popierdoleńców jak ty.
H: Dziękuje że tak mi schlebiasz dziwko.
V: Jak ty mnie kurwa nazwałeś? - zanim podałam kartkę ktoś wyrwał mi ją z ręki. To był ten idiota, wyrzucił ją do kosza za sobą. Kurwa nie czaje, najpierw nazywa mnie dziwką a potem wyrzuca jedyny dowód. Dzwonek zakończył tą torturę w której czułam się jak w sali samobójców. Wymieniliśmy się spojrzeniami, po czym podbiegłam do Troy'a.
- Teraz W-F, dziewczyny chodźcie bo się nie zdążymy przebrać.
Z Emily i Tess udaliśmy się do naszej przebieralni. Kiedy zauważyłam chłopców wbiegających do naszej szatni, myślałam że wpadnę w furię. Podeszłam do naszego W-Fisty.
- Przepraszam, czy mógłby pan mi wyjaśnić co chłopcy robią w naszej szatni?
- Chłopcom zalało przebieralnie, więc z tego powodu muszą przebierać się w waszej.
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, kurwa przecież dziewczyny i chłopcy w jednej przebieralni to masakra. Tak przecież nie może być!
- Ja pierdole co on sobie myśli? Że nam kurwa ich wciśnie do szatni!- zbuntowała się Tess kiedy wchodziłyśmy do szatni.
- Nie rozumiem tych wszystkich dziewczyn które bez skrępowania zaczęły się przy nich przebierać- powiedziałam oburzona.
Chłopacy już się przebierali, większość dziewczyn już też, więc i my musiałyśmy już zacząć.
Spojrzałam w stronę Troy'a który był już przebrany. Moim oczom ukazał się jedynie Harry bez koszulki. Miał dość sporo tatuaży i umięśnione ciało. Zaczęłam ściągać swoją koszulkę i od razu poczułam na sobie spojrzenia chłopców. Moje policzki zaczerwieniły się w szybkim tempie. Wyszłam z szatni zarumieniona, już nigdy więcej, nie zgodzę się na coś takiego. Lekcje się zaczęły. W tym tym tygodniu rozpoczęliśmy naukę piłki koszykowej,zresztą jak co roku. Zostaliśmy podzieleni na dwie drużyny. Dziewczyny przeciwko chłopcom. Poszło nam całkiem nieźle,nie licząc tego,że dostałam od Kimberly w głowę,głupia dziewucha.
Wiem,że w szkole ma już przechlapane,Troy gdyby potrafił zabijać wzrokiem,ona już dawno by nie żyła.
____________________________
Mam nadzieję że spodobał wam się pierwszy rozdział bloga ,, STAY WITH ME '' :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz